Ucieczka Cimoszewicza
15 września 2005
Cezary Dąbrowski
Cezary Dąbrowski
"Włodek wracaj do puszczy" - nawoływali aktywiści Komitetu "Łódź bez Cimoszenki". Posłuchał i wrócił. Wkład ŁbC był pewnie niewielki w podejmowaniu decyzji przez Cimoszewicza ale trudno zgodzić się z jego argumentacją, że była to najohydniejsza czarna kampania od 1989 roku.
Otóż nie. Marszałek mija się z prawdą - nie po raz pierwszy zresztą. Ja w odróżnieniu od wielu moich rodaków mam dobra pamięć. Nie wybieram nigdy SLD bo pamiętam, ze to inna nazwa PZPR formacji, która przy pomocy sowieckich okupantów niewoliła mój kraj. Pamiętam również grzech strony Solidarnościowej, w tym i okrągły stół, który zgotował nam pseudodemokrację dla wybranych. I pamiętam również wszystkie wybory od 1989 roku.
I otóż obrzucanie się błotem miało miejsce wielokrotnie i na taką skalę, że obecna kampania jest pokazem najlepszych manier.
Podczas pierwszych wyborów sztabowcy L. Wałęsy pokazywali swojego kontrkandydata Stana Tymińskiego jako osobę upośledzoną psychicznie, agenta wywiadu libijskiego bijącego swoją indiańską żonę. Stan nie pozostał dłużny nosząc ze sobą czarną teczkę, pełną jakoby materiałów kompromitujących L.W. Co w niej było nikt nie wie. Ja obstawiam, że kanapki i jabłko, może banan.
W 1995 roku upadający w wyniku wyjątkowo nieskutecznych rządów Lech Wałęsa podawał nogę przedstawicielowi lewicy, straszył Polisą, udowodnił, że Kwaśniewski nie jest znowu taki wykształcony, bo tylko szkołę średnią skończył, a na koniec wyciągnięto jak królika z kapelusza agenta Olina, niby Oleksego. Wracałem wtedy z Ukrainy. Słuchając radia, myślałem, że za chwilę stan wojenny w Polsce. I co i nic. L.W wykazał, że Kwaśniewski to krętacz, a naród krętacza i tak wybrał.
W następnych wyborach kontrkandydatem Kwaśniewskiego został lider AWS Marian Krzaklewski. Co to się nie działo. Filmy z klękającym Markiem Siwcem, przypomnienie, że podczas wizyty w Katyniu, prezio był "nawalony jak stodoła, a na Białorusi wchodził do samochodu przez bagażnik. Pojawiły się również "kwity" esbeckie o tym, ze Kwaśniewski współpracował z tą instytucją. Lamentów komunistycznej i michnikowej prasy było tyle, że z prezia zrobiły ofiarę systemu a nie oprawcę. Efekt - prezio w pierwszej turze załapał się ponownie na fotel.
Obecna kampania nie obfituje w takie skandale. Jarucka, PIT-y. To drobnostki. Dobrzy sztabowcy potrafią wyjść z gorszych kłopotów. Problem leżał w samym kandydacie. Chciał, aby ludzie myśleli, że jest niezależny, kompetentny i czysty jak łza. Niestety Włodzimierz okazał się człowiekiem z lasu, ubrudzonym, nadętym chamem.