W krainie krasnoludków nr 1
10 września 2005
Cezary Dąbrowski
Cezary Dąbrowski
Jak można się dowiedzieć w biurze prasowym UMŁ, swój felieton, w którym znalazł się przytoczony dowcip wiceprezydent opublikował bezpłatnie. Nie podważamy tego faktu. Płatnie, felietonów Chądzyńskiego nikt nie zamieści, bo niby po co? Ani one mądre, ani błyskotliwe. Jednakże, na miły Bóg, niechże wiceprezydent powstrzymuje się od publikowania swoich wywodów, w miesięczniku Urzędu Miasta Piotrkowska które wydawane jest z NASZYCH PODATKÓW. Nie zgadzam się również, aby publikował felietony za drobną opłatą, którą uiści w kasie Urzędu. Po prostu niech już nic lepiej nie pisze. Postawmy tamę kompromitacji naszego miasta. Tu odsyłam do komentarzy na ten temat publikowanych przez internautów na portalu Wyborczej.
* * *
Podobny "humor" wiceprezydent zaprezentował podczas niedawnego święta strażaków, oczywiście tych od ognia. Chądzyński stwierdził "Życzę wam panowie, aby wam dobrze z sikawek leciało, a wam panie strażaczki, aby strażacy nie zaglądali wam pod spódnice jak wchodzicie po drabinie". Bez komentarza.
* * *
Wszyscy pamiętamy okólnik wiceprezydenta dotyczący Straży Miejskiej. Tych, którzy nie pamiętają odsyłam do poprzednich numerów. Chądzyński, który w dziesięciu punktach sam sobie zaprzecza, chciał jednak pewnie dobrze. Wyszło jak zwykle. Ale nie o tym chciałem pisać.
Otóż duch w łodzianach nie zamiera. Ostatnio taksówkarze zgłosili do UMŁ propozycję, że wzorem swoich kolegów z USA i kilku miast Polski, będą informować o przestępstwach i wykroczeniach jakie zauważą na naszych dzielnicach. Kosztów dla miasta by nie było. Po prostu pewna grupa zawodowa stwierdziła, to co wszyscy, za wyjątkiem mieszkańców 104, wiedzą, że Łódź to zagłębie przemocy i bandytyzmu i warto byłoby coś z tym zrobić.
Jakież było ich zdziwienie, kiedy otrzymali pismo od Miasta, podpisane przez wiceprezydenta, że Straż Miejska nie może przyjmować informacji o przestępstwach ponieważ sobie z nimi nie poradzi!!!
Oczywiście, wiceprezydencie, podobno nawet jak się zamknie oczy to i syfu na naszych ulicach nie widać.
Na koniec naszym czytelnikom należy się kilka słów wyjaśnienia. Otóż "W krainie krasnoludków" to nawiązanie do powszechnego określenia, tak zwanej "ksywki" jaką nosi nasz wiceprezydent. Ta rubryka będzie już cykliczna, gdyż cyklicznie wiceprezydent Chądzyński popełnia podobne gafy i nietakty. Zastanawiam się tylko, czy w tym mieście nie ma ludzi, którzy potrafiliby wypełniać swój mandat w sposób godny i właściwy?
Mam nadzieję, że właśnie tacy kiedyś dopłyną.