Projekt Łodź
Protestuję !!!
24 marca 2007 Piotr Włodarski

Protestuje przeciwko przekazaniu Andrzejowi Wajdzie publicznych, czyli naszych, pieniędzy na realizacje filmu o zbrodni katyńskiej.

Po pierwsze, nie mam do niego zaufania, że film ten będzie filmem uczciwym, gdyż A.Wajda w całym swym życiu był zwykłym konformistą podporządkowującym się każdej, kolejnej władzy.

Po drugie, nie gwarantuje on, iż film ten będzie przynajmniej poprawny artystycznie, bo skoro w ciągu ostatnich 30 lat nie zrealizował ani jednego dobrze zrealizowanego filmu, to dlaczego tym razem ma być inaczej ?

Po trzecie, fakt ten prawdopodobnie wynika z tego iż A.Wajda nie posiada stosownego wykształcenia, nie posiada podstawowej wiedzy literackiej i historycznej, o czym świadczą jego wypowiedzi i opublikowana autobiografia .

Po czwarte, jego poglądy, jego przynależność partyjna, a przede wszystkim ideologia jego filmów, pokrywa się z poglądami ludzi niegdyś związanymi z PZPR, a dziś z SLD. 

Po piąte, zrealizowane przez niego filmy nie gwarantują udziału publiczności, bez poparcia ministerstwa oświaty, PZPR, a dziś „Gazety Wyborczej” (której był współwłaścicielem), publiczności w wielkości mogącej zwrócić koszta produkcji filmu.

Po szóste, Andrzej Wajda wielokrotnie publicznie oraz w swych publikacjach delikatnie mówiąc mijał się z prawdą.

Uważam, że powyższe argumenty są wystarczające, aby społeczeństwo polskie, odmówiło wydatkowania swoich własnych pieniędzy, na coś co przyniesie tylko straty i rozczarowania.

Aby nie być gołosłownym, proponuję lekturę kilku dokumentów autorstwa w większości samego Andrzeja Wajdy.

-24.10.1948, Tygodnik Społeczno - Literacki „WIEŚ”, nr.43, strony 3-4

Konrad Nałęcki i Andrzej Wajda „Głos młodych plastyków”

/.../„Zagadnienia plastyczne stają się dziś nie tylko sprawą artystów, lecz całego społeczeństwa. W dotychczasowej dyskusji wyższe uczelnie artystyczne były pomijane. Sprawy dotyczące nas nie mogą być bez nas dyskutowane. Ale jakie posiadamy ku temu przygotowanie ? Pierwsze zagadnienie to środowisko. Na ile Krzywickiego charakterystyka pasuje dla określenia dzisiejszego Krakowa ? O ile zmienił się skład klasowy ludności miasta, skąd ludność czerpie swe dochody, skąd napływa młodzież studiująca i jaki jest jej skład społeczny ? W każdym razie jest oczywiste, że Kraków dla kształtowania się typu artysty ludowego nie przedstawia żadnych podniet, nie daje żadnych kontaktów z odcinkami pracy najbardziej żywymi i ważnymi w Polsce.

Plenum Zarządu Okręgowego Akademickiego Zw. Młodzieży Polskiej obradujące przed kilkoma dniami w Krakowie postawiło jasno sprawę niewspółmierności między żądaniami młodzieży postępowej, stawianymi nauce, a więc i swym profesorom, a możnością ich zaspokojenia./.../I kiedy dziś młodzież domaga się wprowadzenia na uniwersytety metod naukowych marksizmu, to urzeczywistnienie tych żądań nie sprowadza się tylko do głoszenia marksizmu z katedr, bo również ważnym jest, kto go będzie głosił. Studenci robotnicy i chłopi muszą widzieć w profesorach oddanych im sojuszników w walce klasowej.”

 

-20.08.1949

„Do Dyrekcji Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej w Łodzi

Proszę o przyjęcie mnię /tak w oryginale/ na studia w Wyższej Szkole Filmowej na Wydział Reżyserii.

Ukończyłem trzeci rok na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Decyzję studiowania w PWSF  motywuję wg . formularza załączonego do podania.

Jestem członkiem podstawowej organizacji PZPR przy ZPAP w Krakowie. W ZAMP na ASP jestem kierownikiem wydziału kadr ZU. Resztę danych w załącznikach które nadeślę do dn.24 bm.

                                                                                  Wajda Andrzej”

 

- „Odpowiedzi na pytania Kwestionariusza

1.Decydując się na studia w Wyższej Szkole Filmowej, po ukończeniu trzech lat Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, a więc po okresie doświadczeń, tak co do zainteresowań jak i co do moich zapatrywań społ.-politycznych, robię to z przekonaniem że dadzą mi one rodzaj sztuki najbardziej bliski współczesnemu człowiekowi. Sztukę która jest najważniejsza, przy przekształcaniu człowieka na drodze do nowego ustroju.

/.../

-Zrezygnowałem ze studiowania na ASP po długiej dyskusji jaka rozpoczął na naszym terenie szkolnym artykuł napisany wspólnie z kol. Nałęckim Konradem a ogłoszony w tygodniku „Wieś”. Dyskusja skończyła się stworzeniem zespołu samokształceniowego przy Z.U.  ZAMP na naszej uczelni, który przez pracę zespołową, kolektywną i stosowanie oceny przydatności politycznej obrazu ma realizować realizm socjalistyczny w plastyce. - Jakkolwiek byłem jednym z pierwszych członków zespołu, stałem na stanowisku że film jest najbardziej bezpośrednią drogą do człowieka, poprostu dlatego ze film jest „aparatem do notowania życia.”

/.../

5.Realizatora filmowego poza talentem i poczuciem rzeczywistości musi cechować marksistowska postawa wobec życia i sztuki. /.../

6.Zgloszony przeze mnie film dotyczył by zagadnienia które obecnie staje się dramatycznym konfliktem. Artyści którzy w kieszeni noszą legitymację partyjną tworzą sztukę niezgodną z ideologią Marksizmu - Leninizmu. Gorzej ich wiedza i ocena zjawisk w sztuce jest sprzeczna z tą ideologią. Należałoby przedstawić zasadnicze ugrupowania art. pokazując je w stypizowanych jednostkach. Film ten jednak nie dał by odpowiedzi na dręczące zagadnienie realizmu socjalistycznego. Nie był by tez obroną artystów. Powinien być zdemaskowaniem kultury burżuazyjnej którą ci artyści reprezentują. Powinien być ostrzeżeniem dla klasy robotniczej przed zmniejszeniem nacisku w stosunku do ludzi pracujących w sztuce.

Temat ten uważam za niemal tak ważny jak zdemaskowanie za pomocą kina reakcyjnej części kleru i średniowiecznych praktyk z cudami.

 

-notatka bez daty :

„Wajda Andrzej syn Jakóba, urodzony 6.III.1926 w Suwałkach. Soc-pochodzenie inteligenckie. Absolwent A.S.P. w Krakowie. Aktywny członek ZAMP od X.48. poprzednio ZNMS. W ZAMP pełnił funkcję Kier. Wydz. Kadr Zarządu Uczelnianego ZAMP przy A.S.P. W pracy organizacyjnej nie wykazywał samodzielności. Posiada duże wyrobienie ideologiczne oraz wykazuje zdecydowaną postawę. Pod względem politycznym pewny. Członek PZPR. Dobry naukowiec. Zasługuje na zaufanie. Nie ma w stosunku do niego żadnych zastrzeżeń natury politycznej czy też moralnej.

                                                                       Kier.Wydz.Kadr :

                                                                       Szydłowski Zygmunt”

 

 

"27.XI.49.

"Podrzegacz" Notatki z brulionu studenckiego A. Wajdy

według pomysłu L.Lorka

Treść :

Dzieci bawią się na podwórzu, jedno rysuje kredą domek i ludzi na ścianie.

Wchodzi otyły typ. Kapitalista, zabiera kredę dziecku dorysowuje ludziom karabiny, samolot rzuca bomby na domek. Obok wielka armata.

Dzieci płaczą :

Wygląda ze swego mieszkania stróż z wąsami wychodzi z miotłą. (Ucieka)

Polewa wężem ścianę z rysunkami wszystko spływa. Dzieci na betonie obok rysują domek.

Cała scena nakręcona bez zatrzymania kamery.

Montarz uwzględniony od razu.

Zrealizowane w dn. 10.11.12 maja

 

 

-31.01.1955, "Po prostu" nr.5

"Andrzej Wajda o swoim filmie" :

"/.../sprawa, która poruszał scenariusz była bliska mojemu sercu. Zresztą nie tylko mojemu."

/.../

"Temat filmu był nam bardzo bliski. Czuliśmy pełną odpowiedzialność, która ciążyła nad nami, w pewnym sensie kontynuatorami walki bohaterów filmu. Bohdan Czeszko był tym łącznikiem pomiędzy nami a niedaleką historią, w której sam uczestniczył. Tak stanęły obok siebie dwa pokolenia, to, które walczyło z pistoletem w dłoni i to, które kontynuuje walkę w innych warunkach historycznych. To zobowiązywało zwłaszcza wobec młodzieży, która wychowując się po wojnie, w innych warunkach wiedzę o tamtych dzielnych chłopcach i dziewczętach czerpać będzie z naszego filmu."

(w powyższej wypowiedzi A.Wajda mówi nie o „Popiele i diamencie” lecz o „Pokoleniu” filmie przedstawiającym młodzież związana z PPR i GL)

 

-Jesień 1958

W swoich notatkach zastanawia się co ma dalej realizować. W grę wchodzą następujące scenariusze

                        -Czołem Bosi                                     

-Szosa Zaleszczycka

W dalszej kolejności :             

            -Następny do raju

                        -Powiatowa Lady Mackbet

                        -Jesteśmy sami na świecie

-Przedwiośnie

Pozwalam sobie w kilku zdaniach opisać wymienione przez Andrzeja Wajdę tytuły.

 

"Czołem Bosi" autorstwa Romana Bratnego i Andrzeja Mularczyka został złożony już w 1954 roku i jest to rasowa historia socrealistyczna o walce o dusze młodzieży w małym miasteczku.

 

"Szosa Zaleszczycka" zaś autorstwa Jerzego Pomianowskiego i Wilhelminy Skulskiej napisana w 1955 to ohydny paszkwil socrealistyczny na Polskę przedwojenną. Pomijam już specjalny dobór klasowy bohaterów scenariusza, gdyż najbardziej podłe jest przedstawienie Polski i Polaków we wrześniu 1939. Oczywiście samochodami do Rumunii (sławną szosą zaleszczycką) prosto z Warszawy uciekają wszyscy bogaci złodzieje z generalicją na czele. Wszyscy oni starają się wywieść pieniądze, skarby oraz kochanki. Zaś sama fabuła to opis podróży inżyniera goniącego pułkownika Róg - Walewskiego aby przekazać mu powierzoną przez właściciela fabryki broni teczkę z "bardzo ważną dokumentacją". Nasz bohater dogania pułkownika tuż na samej granicy, wręcza mu teczkę sądząc że być może dokumentacja ta zmieni choć w małym stopniu losy wojny a tu okazuje się że w teczce ukryte były akcje, obligacje i weksle na których miał zarobić właściciel fabryki jak i pułkownik. Nasz bohater wzburzony i oszukany wraca w ostatniej scenie do Polski "pod prąd potoku limuzyn i kabrioletów porykujących, trących się bokami jak bydło, wolno, opornie ciągnące w tą sama stronę."

 

"Następny do raju" to powieść Marka Hłaski która po wielu przeróbkach została sfilmowana przez Ewę i Czesława Petelskich, lecz tak przerobiona, że w konsekwencji Marek Hłasko wycofał swe nazwisko z czołówki filmu.

 

"Powiatowa Lady Mackbet" to utwór który po kilku latach zostanie zrealizowany przez Pana Andrzeja ale w Jugosławii.

 

"Jesteśmy sami na świecie" dziwi w tym zestawie gdyż prace nad tym filmem zostały przerwane w ostatniej chwili w końcu 1957 roku przez J.Kawalerowicza i T.Konwickiego. Czyżby Pan Andrzej był na tyle przywiązany do tematu i miał nadzieję jeszcze raz "podejść" pod ten scenariusz ?

"Przedwiośnie" - to temat z którym przez lata nosił się Andrzej Wajda. W końcu film na podstawie tej powieści zrealizował Filip Bajon.

 

-30.04.1963 Komisja Ocen Scenariuszy - Omówienie scenariusza pt. "Człowiek z marmuru"

A.Wajda :

"/.../ Pan Minister zna moje perypetie z filmem polsko - radzieckim, sprowadziłem do Polski ludzi, którzy są przez Chruszczowa stawiani na świeczniku, a potem dowiaduję się, że nie może być robiony film o partyzantce polskiej i radzieckiej,/.../"/chodzi o scenariusz wg powieści Przeździeckiego "Schronisko na Lisiej Górze" – przypis autora/

"Rok temu wyprawiłem się na rozmowę z tow. Kraśko i zwierzyłem się z tego, że Amerykanie zrobili piękny film "12 gniewnych ludzi", powiedziałem, że w Polsce można zrobić identyczny temat, ale to nie może być sąd, ponieważ nie odgrywa on takiej roli jak w Ameryce, ale to może być zebranie partyjne. Prosiłem tow. Kraśko, żeby umożliwił mi dotarcie do materiałów Biura Kontroli Partii, żeby przedstawiono mi kilka materiałów zamkniętych, odfajkowanych, a ja jeden z nich sfilmuję i jestem przekonany, że film byłby interesujący i nasz - polski.”

 

-22.11.1975, Polityka s.1 i 5

"Misja - z Andrzejem Wajdą rozmawia Jerzy Urban"

"A.Wajda :

-W końcu 1970 wystąpiły w Polsce napięcia, wyrzucam sobie że tego z góry nie przewidziałem, ma to odzwierciedlić nastroje i dążenia społeczne oraz kształtować je. Czuję się nieszczęśliwy i winny, że tak wielkie wydarzenie nie zostało poprzedzone moim filmem. Filmem - sygnałem że może ono nastąpić. /.../

Sztuka ma moc rozładowywania napięcia społecznego, działa trochę jak psychoanaliza. Rzeczy ukazane ludziom przestają być magiczne, budzić lęk. Sztuka do pewnego stopnia zastępuje rzeczywistość , po obejrzeniu na przykład na ekranie w porę czegoś co dopiero w świadomości ludzkiej narasta - już jest spełnieniem. Najgorsze co można czynić to jest wmawianie ludziom że czegoś co istnieje po prostu nie ma. Takie udawanie prowadzi do napięć. Artyści byliby bardziej pożyteczni gdyby odbierali fale polityczne i gdyby przetwarzali je na mądre dzieła sztuki. Ich pojawianie się na czas oznaczałoby już spełnienie się, ujawnienie się, rozładowanie tego co właśnie w społeczeństwie narasta./.../

J.Urban :

-Chodziło o rozwój kraju, o gospodarkę, o materialny poziom życia, czy Pana zdaniem te oczekiwania ludzi zostały w ostatnim pięcioleciu spełnione ?-

A.Wajda :

-Oczywiście że tak. Z pewnością tak. Inwestycje muszą dać rezultaty, nie mam żadnych wątpliwości, że znajdziemy się w gospodarczej czołówce, tylko czy to jest naprawdę wystarczający klucz do szczęścia ? Gdybym miał przekonanie że działalność gospodarcza rozwiąże bez reszty problemy społeczne i sama przez się da ogółowi szczęście, wycofałbym się z radością ze swojej pracy. Ostatecznie jest tyle dziedzin w których mógłbym być pożyteczny... Ale, sztuka jest naszemu społeczeństwu koniecznie potrzebna.

Tak, ale prawdą jest że nie okazujemy dostatecznej zdolności tworzenia całkowicie oryginalnych przedmiotów użytku mogących zaspokoić takie ludzkie potrzeby, które przedtem gdzie indziej były nieznane. Przydałoby się nam również coś materialnego będącego manifestacją naszego ustroju. Skok materialnego poziomu życia jest w ostatnich latach wielki, ale sądzę że społeczne odczucie zadowolenia nie jest na takąż miarę jak rzeczywiste dokonania. Może istnieje jakiś ideał, którego nie znamy a do którego społeczeństwo się przymierza i dlatego nie docenia bieżących pożytków ?

/.../

Miałem ostatnio możliwość rozmawiania z Edwardem Gierkiem. Powtarzał z zapamiętaniem "trzeba ludzi wdrożyć do dobrej pracy, trzeba to zrobić, to się da zrobić". Obecne kierownictwo jest zacięte w poczuciu swojej misji i ma emanujące poczucie służebności. Ja reprezentuję te same cechy, to jest mi bliskie./.../

/.../

Są środowiska, grupki, które w ogóle myślą "na nie". Ich krytycyzm jest nieprzekonywujący  przez to że ogarnia wszystkich i wszystko, że negacja jest celem, a dobór obiektów krytyki środkiem tylko. Poza tym gdyby z tej postawy "na nie" wyciągnąć wnioski co wobec tego czynić "na tak" byłby to program prowadzący do kataklizmu, byłoby to pchanie do niefrasobliwemu zburzeniu naszego życia./.../

Śledzę życie gospodarcze i dobrze rozumiem ludzi którzy je tworzą, szczególnie poczucie koleżeństwa żywię wobec kierowników przemysłu./.../

Staram się robić widowiska dla wszystkich, nie zakładam elitarnego odbioru moich filmów.

Bez sukcesu nie umiałbym pracować/.../

Tymczasem zbyt wielu naszych artystów filmu nie ma pojęcia że państwo robi im łaskę dając pieniądze na film. Tylko przekonanie że oni czynią łaskę cokolwiek robiąc/.../

Myślę że wielu ludzi zajętych tym co najważniejsze dla życia kraju - jego ekonomią - nie dostrzega dostatecznie możliwości udziału sztuki w tym właśnie procesie. Nie tylko w takim sensie że artyści utrwalą w swoich pracach  obecne bezsporne osiągnięcia, ale że sami będąc bliscy duchowo tym którzy stwarzają ruch w życiu gospodarczym wzmagając jego puls, mogą  intensywnością swoich dzieł, energią własnej pracy, która oddają przecież społeczeństwu, przyczynić się być może nie mniej do stanu większego podniecenie, silniejszego zaangażowania."

 

- maj, 1986                 Mówią Wieki

"Prawda i wyobrażenia, z Andrzejem Wajdą rozmawiają historycy Jerzy Jedlicki i Stefan Meller"

-A.Wajda :

"/.../Kiedyś zrealizowałem film pod tytułem "Lotna". Zawsze się przecież mówiło "z szablami na czołgi". Wszyscy to mówili, ale ktoś musiał odważyć się, żeby to pokazać na ekranie. Czy to wyjdzie mądrze, czy głupio, nie miało to dla mnie żadnego znaczenia. Chodziło tylko o to, żeby taki szalony skrót przedstawić w filmowym obrazie. Niektórzy historycy podnieśli krzyk, że w 39 roku nie było żadnej szarży kawaleryjskiej, a zatem scena ta była niemożliwa... I to jest prawda. Toteż gdybym tę scenę miał zrobić ponownie inscenizowałbym ją teraz od strony psychologii a nie polityki. /.../

"Słowo "prawda" kojarzy się u mnie przede wszystkim z pokazaniem faktów z naszej przeszłości, niepopularnych, takich o których chcemy zapomnieć. /.../

-S. Meller :

 /.../ O co mi chodzi ? ano o to że w Teatrze Powszechnym pracował Pan nad sztuką  w 1975 roku i poprzez Robespierre'a wołał Pan o czystość rewolucji, o jej podstawowe, nie zdemoralizowane posłanie. O jej pryncypialność, nawet jeśli miałaby sobie pozostać wierna za cenę wielkiego ryzyka. Film zaczął Pan robić w 1981 roku, ten sam Robespierre zaczynał uosabiać zupełnie inne wartości, dostrzega Pan w nim inną prawdę, przedtem czystość , teraz przemoc. Dwie różne prawdy, równie prawdziwe tylko że wydobywane osobno. Tamto było prawdą, i to jest prawdą ?

-A. Wajda :

Skoro mnie tak panowie przyciskacie to powiem - byłem głupszy, jestem mądrzejszy.-

/.../

"-No, skoro tak mnie przypieracie to powiem że mam w dziedzinie historii swego mistrza. Nigdy o tym nie mówiłem, ale moim mistrzem jest Jan Matejko./.../Tak, dlatego że Matejko interpretował zawsze historię w zależności od potrzeby chwili w której malował. /.../

-historyk :

Wracając do "Ziemi obiecanej". Ten film wywołał w Polsce, głównie wśród inteligentów olbrzymie poruszenie, nie ze względu na metodę a ze względu na to że z książki o silnej wymowie narodowej, nawet nacjonalistycznej, zrobił pan film o wymowie dokładnie odwrotnej. Przesunął Pan krótko mówiąc punkt ciężkości z prawa na lewo. Z pozycji lewicowych, ewidentnie lewicowych, polemizował Pan z prawicową, fragmentami, wymową dzieła Reymonta na terenie jego własnej powieści. No daj Boże zdrowie ! Czysta historiozofia i polityka !-

A.Wajda :

-Odpowiem panu, jeżeli jako reżyser mam odwołać się do uczuć widzów, to przede wszystkim ja sam muszę być poruszony./.../ Tematem filmu musiała się stać niesprawiedliwość społeczna. Do dziś Łódź budzi we mnie każdorazowo to właśnie uczucie./.../

-/historyk/ To jest zresztą jedyny z pana wielkich filmów w którym bohaterowie od samego początku nie mają po swojej stronie prawa moralnego. Mają je robotnicy, tak, ale ci są anonimowi.-

-Wiecie panowie, ja chciałem do filmu wprowadzić "Manifest Komunistyczny" bo to ten czas kiedy on zaczynał być w Polsce szerzej znany, ale nie miałem pomysłu na ufilmowienie "Manifestu" i żałuję że tego nie zrobiłem. Przecież ten tekst obudził i natchnął nadzieją olbrzymią ilość tych zgarbionych, pochylonych nad robotą ludzi. Nie mogę zapomnieć tych opisów nędzy, pomyślałem sobie, dobry moment, wszyscy w kraju czegoś chcą, koniec epoki Gomułki, początek Gierka, może się wreszcie stanie, wybuchnie jakaś inicjatywa. No i postanowiłem pokazać trzech chłopców którzy nie rozumują jak wszyscy w Polsce, tylko na odwrót - "od nas zależy kim będziemy, ale musimy popracować". Ci chłopcy wierzą w siebie, trzeba ich społeczeństwu pokazać. Pokazać chłopaków którzy chcą ni mniej ni więcej tylko mieć fabrykę i wygrać w życiu./.../

"Myśląc o jakimś problemie historycznym myślę przede wszystkim o tym co on oznacza dla mnie. Widownia jest przecież złożona z takich samych ludzi jak ja. Musze wierzyć że ta widownia jest równie inteligentna jak ja i że poruszają ją te same uczucia./.../

 

-21.01.1990                FORUM

przedruk artykułu z "Journal de Geneve" z 16.12.1989

/AW mówi o tym że chce zrobić film o Katyniu, a kierują nim dwa powody/ :

"/.../jeden osobisty, a drugi całkiem obiektywny. To ostatnia chwila aby móc realizować film z udziałem świadków tych wydarzeń, którzy mają dziś około osiemdziesiątki/.../ Powodem osobistym jest fakt że mój ojciec zginął w Katyniu i figuruje na liście ofiar."/.../

 

Od tego momentu do dziś A.Wajda blokował wszelkie inne próby realizowania filmu o zbrodni katyńskiej (patrz przykład Roberta Glińskiego lub wypowiedzi kolejnych autorów scenariusza) nie wiadomo z jakiego powodu.

Na dodatek publicznie kłamał twierdząc że jego ojciec zginął w Katyniu. Osoba na którą od 1943 roku powołuje się Wajda, a która rzeczywiście zginęła w Katyniu nawet nie należała do jego rodziny, o czym Wajda doskonale wiedział od lat.

Ostatecznym potwierdzeniem tego faktu była publikacja w Wojskowym Przeglądzie Historycznym (cykl drukowany w latach 1989-1994) gdzie wzmiankowany w 1943 „kapitan Karol Wajda” okazał się „Karolem Konradem Erazmem Wajdą, kapitanem, synem Stanisława i Marii z Konigow”. Jest to spora różnica jeśli się weźmie pod uwagę fakt że ojciec Andrzeja Wajdy był porucznikiem i na imię miał Jakub.

Mimo, iż ostatecznie okazało się, że Jakub Wajda zginął zabity na posterunku milicji w Charkowie Andrzej Wajda nadal trwa przy wcześniejszej wersji, co widać było w zrealizowanym przez niego autobiograficznym filmie, gdzie z dumą prezentował symboliczny grób ojca z wymalowanym napisem, że zginął on w Katyniu.

Czy nadal macie zaufanie do Andrzeja Wajdy ? Czy nadal zgadzacie się aby powierzyć mu Wasze, ciężko zapracowane, pieniądze ?

 «  wstecz
Komentarze
*Autor:
*Komentarz:
* pola wymagane
Fundacja Orientacja abcnet Federacja Młodzieży WalczącejFREE Stowarzyszenie KoLiber  Instytut Soieskiego Instytut Tertio MillennioPolsko-Amerykańska Fundacja Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego
Asia-Europe Society ATLAS CADI CATO INSTITUTE The Heritage Foundation Manhattan Institute Policy Research
design by KAMIKAZE