Projekt Łodź
Zobacz też
Łukasz Warzecha
Konrad R. Gendre - Jasnorzewski
Łukasz Warzecha
Mariusz Z. Szczepaniak
Ryszard Walter
Egzoteryczne źródła pewnego podatku
24 marca 2006 Mariusz Z. Szczepaniak

A więc już wiesz czytelniku, o czym mowa będzie! Wielce zatroskany Pan Piłka (gombrowiczowskie nazwisko, nieprawdaż?), w trosce o przyszłość narodu, a kto wie, może i ludzkości, olśnił Rzeczypospolitą myślą swą strzelistą, aby opodatkować osoby samotne, tudzież bezdzietne. Koncept ów stanowi niejako uwieńczenie podobnego w formie i treści zatroskania wielu niezwykle tęgich umysłów, których to w tejże Rzeczypospolitej nie brakowało nigdy.

Kryzys demograficzny jest faktem i nie jest to tylko polski problem; wpisuje się idealnie w zmierzch cywilizacji i ekspansję konsumpcjonizmu. Zagadnienie omówione wielokroć i na różne sposoby, tu i teraz nie będziemy się nim zajmować. Cała tzw. polityka prorodzinna, stanowiąca hasło magiczne każdej kampanii wyborczej w rzeczy samej sprowadza się do jednostkowych gestów, jakichś symboli dziwacznych a pustych, choćby owo becikowe, (co za twór językowy, co za neologizm!), o które o mało co nie rozpadła się z trudem wzniesiona wzniosła wieża demokracji… I w tym bełkocie, w tym pustosłowia labiryncie nie znajdzie się ani jeden odważny, który powiedziałby wyraźnie i głośno, że kryzys demograficzny jest konsekwencją dalekosiężnej polityki państwa i jego elit przywódczych, że wszystko sprowadza się do prostego faktu, iż posiadanie potomka jest po prostu luksusem… Przypomnę – ongiś, chyba tuż przed sławetnym „uniowstąpieniem” tow. Miller, którego niektórzy poznali dopiero potem, jak skończył, przekonywał, że wymogiem przyszłości i integrującej się Europy jest wykreowanie mobilnej siły roboczej, którą będzie można przerzucać, w miarę potrzeb rynku pracy. (Tak na marginesie – Biełomor – Kanał nie spełnia norm unijnych.) Jakoś nikt z wielce zatroskanych nie zapytał, jak – i czy w ogóle w takich warunkach możliwe będzie założenie rodziny? A teraz wiele się zmieniło, pytam? Media, które wciąż pozostają w jednych rękach pełne są zachwytu z powodu karier polskich pielęgniarek i hydraulików na Zachodzie i tą propagandą wprost zachęcają do wyjazdu. Skutki – porozbijane małżeństwa, zerwane więzi rodzinne, „podwójne życia” etc. I armia wyeksploatowanych roboli powracająca po latach tułaczki w rodzinne, przepraszam, etniczne strony…

Układ okrągłego żłobu zafundował takie przemiany gospodarcze i ustrojowe, że ludzie młodzi, wykształceni, posiadający wizję samorealizacji po prostu zmuszeni są do emigracji za chlebem. Jeżeli celem nabycia mieszkanka, jakiejś rakotwórczej nory w blokowisku trzeba się zadłużyć na lat trzydzieści, albo wegetować na kupie wraz z kolesiami ze studiów i ich laskami w zatęchłej kamienicy nawiedzanej przez roje demonów, to przepraszam uprzejmie, ale sławetne becikowe posłużyć może co najwyżej na zakup spirytualiów, aby lęki egzystencjalne na progeniturę przenoszone w odmęcie utopić… I nic tu nie pomogą wzniosłe hasła i wycieranie sobie gęby nauką społeczną Kościoła. Społeczeństwo singli w polskich realiach jest produktem nie tyle egoizmu, hedonizmu, konsumpcjonizmu, czy jakiegokolwiek innego –izmu, lecz po prostu strukturalnej nędzy, bezrobocia, ubecko – pezetpeerowskich układów i układzików, w które wchodzi następne już pokolenie. I nic tu nie pomoże powoływanie się na teologię rodziny Jana Pawła II  tudzież listy biskupów pełne zatroskania i bizantyjskiego gadulstwa.

Szczególnie zaciekle owe media tępią Polski Ciemnogród, jeśli ktoś odważy się mówić o przejawach eksterminacji. Także tej pośredniej, dokonującej się poprzez degradację środowiska naturalnego. Dobrze. Garść cytatów z prasy fachowej:

W Polsce śmiertelność noworodków wynosi 15‰, na Śląsku16,2, w Rozbarku, dzielnicy Bytomia – 53. W Szwecji poniżej 6.

Na Śląsku 20% dzieci rodzi się przedwcześnie, co piąty noworodek nie osiąga wagi 2,5 kg.

(…) na Śląsku skażenie środowiska wywołuje zmiany w kodzie genetycznym, tworząc nowy gatunek ludzi – Homo Silesianus. (…) szczególnie przerażająco wyglądają bezczaszkowce – noworodki mające tylko część twarzową głowy i płody syrenie przypominające jaszczurki.

(…) przebadano 30 kobiet i ich noworodki. Wszystkie były mieszkankami Miasteczka Śląskiego, w którym znajduje się Huta Metali Nieżelaznych. Okazało się, że u jednej trzeciej dzieci poziom ołowiu przekraczał 20 mikrogramów na decylitr krwi. Wg. badań skandynawskich już 10 mikrogramów uszkadza ośrodkowy układ nerwowy.

Zakład Biologii Molekularnej Centrum Onkologii w Gliwicach analizuje zanieczyszczenia pyłowe powietrza. (…) zidentyfikowano 250 substancji organicznych, w których stwierdzono obecność 10 substancji mutagennych i rakotwórczych.

Umieralność niemowląt – jeden z podstawowych mierników cywilizacji – jest trzykrotnie większa, niż w krajach Europy Zachodniej. Co ósme dziecko rodzi się niepełnosprawne umysłowo, podczas gdy na świecie co siedemnaste.

 

Może tak już dosyć, co? Piątkowy Ekspress Ilustrowany na stronie 2 podaje, ilu to ludków ubyło na przestrzeni tygodnia w Łodzi. U schyłku 1990 roku niejaki pan Franciszek S., znany w mieście narodowiec, kazał przed jednym z łódzkich kościołów, że ludność Łodzi docelowo ma wynosić maksymalnie 400.000 mieszkańców. Po czym wyjaśniał, dlaczego. Mówiąc szczerze, do wywodów p. S. podszedłem, mówiąc oględnie, sceptycznie. W owym czasie za narodowcami nie przepadałem, a to z racji ich postawy w czasie wojny jaruzelskiej. Oprócz tego, że zachowywali się potwornie biernie, to jeszcze byli skłonni zaakceptować komunizm, pod warunkiem, że będzie to polski, a nie żydowski komunizm. Na domiar złego bardzo nie lubili Józefa Mackiewicza, a ja go wręcz ubóstwiałem. Dziś sceptycyzm swój poddaję krytyce, bo oto tenże Ekspress z dnia 13.01.2006 r. podaje, że liczba ludności Łodzi wynosi 735.055 i w ciągu ubiegłego tygodnia ubyło 288 dusz. U schyłku lat osiemdziesiątych Łódź z przyległościami zbliżała się do miliona… To taka dygresja, marginalna zupełnie dygresja…

I oto w tej materii tak złożonej i delikatnej, bowiem dotykającej sfery intymnej Pan Piłka cóż proponuje? A po kieszeni, po kieszeni dziadostwo! Dość lenistwa! Do roboty! A ja myślę sobie, że samo spłodzenie potomka nie jest zbyt skomplikowaną sprawą. Może się mylę, nie przeczę… Myślę dalej, że owego potomka trzeba jeszcze nakarmić (rząd się sam wyżywi, dzieciak – nawet ten puszczony samopas, jak nauczał światły Rousseau - raczej wątpliwe), wychować, wykształcić. A więc ci wszyscy, którzy do problemu prokreacji (i kopulacji) podchodzą w sposób daleki od promiskuityzmu, w sposób odpowiedzialny, winni być ukarani. Finansowo. Zaś inni, a owych innych w Rzeczypospolitej nigdy nie brakowało i brakować nie będzie, dostaną jeszcze w nagrodę becikowe, aby po zainkasowaniu ustawowo określonej sumy i dokonaniu zakupów roztworów związków chemicznych zawierających pewną ilość grup etylowych,  w majestacie prawa oddać owo dziecię na wychowanie państwu – czytaj – podatnikom! Ponieważ władzunia ludowa roztrwoniła ciężkie miliardy zagrabione w ramach ZUS-u, a różnym Wolińskim, Morelom, Jaruzelskim i Siwickim płacić trzeba, bo une te rynte se wypracowały, tyle, że pracujących, przepraszam, ubezpieczonych coraz mniej, to i strach się pojawia, kto zapracuje na emeryturkę Pana Piłki! A więc plenić się, plenić, rodacy! A kto nie zechce, tego po kieszeni, po kieszeni, o 100 % zwiększyć im składkę na ZUS, jak kopyta wyciągną wcześniej, to tylko czysty zysk, do podziału zostanie więcej. I oto mamy szczyty myśli polityka mieniącego się chrześcijańskim. A powiem Państwu, że to barbarzyństwo. Wyobraźnia działa – przykład weźmy taki oto. Małżeństwo bezdzietne, dzieci mieć nie mogą. Urząd skarbowy żąda zaświadczeń lekarskich, to samo ZUS. Potem jeszcze kontrole, a może oszukują? Państwo w błąd chcą wprowadzić, fiskusa okpić? Najlepiej społeczną inspekcję powołać, zawartość żywych plemników ściśle określić… Ludzie samotni, i ci z powołania, i ci co nie z własnego wyboru, te poplątane, potrzaskane życiorysy… A dlaczego samotni, kategorie przyczyn wprowadzić, oznaczyć, aby można było nadać numer statystyczny i do Warszawy w kwartalnym sprawozdaniu przesłać. A ile spraw i sprawek przy okazji się odkryje, ile teczek pozakłada…Zaiste, omnipotencja państwa i fiskalizm wojujący nie wypowiedziały jeszcze słowa ostatniego, zaiste…

Jestem człowiekiem drażliwym i pamiętliwym. Zawsze się oburzałem, gdy prawicę polską, nawet tę głupiutką i raczkującą, wyzywano od faszystów. Jakby nie wiadomo było, że faszyzm to odmiana dziecięcej choroby lewicowości, która to nie leczona i nie wypleniona w stosownym czasie, zrakowaciała i przybrała postać poprawności politycznej. Ongiś niejaki Owsiak (nie mylić z owsikiem) wydzierał się do rozhisteryzowanych małolatów, że najbardziej faszystowską gazetą w Polsce jest…Nasz Dziennik. I włos mu za to z głowy nie spadł. Bo nie może ponosić konsekwencji guru poprawnie myślących. W takich to czasach żyć nam przyszło. Uczynić jednakoż muszę wyjątek pewien, wyjątek regułę potwierdzający. Źródła genialnych rozwiązań Pana Piłki tkwią właśnie w doktrynie faszyzmu i to faszyzmu pierwotnego, tego z ezoteryczną otoczką, z okultystyczno – runiczną symboliką, kultem więzów krwi i rasowej wyższości. W III Rzeszy istniała instytucja zwana „Lebensborn”, poprzedziło ją jednakże szereg pomniejszych inicjatyw, jak choćby akcje „bitwy o urodziny”(Geburtenkampf), czy „miłości na rozkaz” lansowanej mniej więcej od 1933 roku przez Niemieckie Szkoły Ojczyźniane (Deutsche Heimschulen). Funkcjonariusze Lebensbornu, gdy nie mieli jeszcze pełni władzy i możliwości działania też stosowali sankcje finansowe, może nie aż tak dotkliwe, jak w zamysłach Pana Piłki, ale jednako sankcje…

Ongiś do ideologii eugenicznej reproduktywności potrzebna była metafizyczno – okultystyczna otoczka, dziś wystarczają „utylitarne” prerogatywy prawa podatkowego i troska o tych nielicznych emerytów, którzy doczekają i nie osiągną w tak zwanym międzyczasie wieku eutanazyjnego. Z tym, że Lebensborn dbał o czystość rasową i zdrowie, a więc o jakość owych rasowo wyższych małych ludzików, ilość, czynnik wszak istotny, na drugim znajdował się miejscu. W Pana Piłki pomysłach zostaje już tylko ilość, co za lat dajmy na to sto (o ile cywilizacja i biała rasa przetrwa), jakiś badacz myśli kuriozalnych zakwalifikuje jako faszyzm zwulgaryzowany.

Jak rzekłem – jestem człowiekiem złośliwym. Dowiedziałem się, i to ze źródeł zaiste wiarygodnych, że Pan Piłka w dość późnym wieku przestał być osobą samotną. Czy w okresie długiego kawalerstwa zachowywał wstrzemięźliwość płciową, tego nie wiem i jako prawicowiec wiedzieć nie chcę. W owych czasach jednakże podobne pomysły do głowy mu nie przychodziły. Widać stabilizacja seksualna nie każdemu na zdrowie wychodzi, ale to już nie dla mnie temat.

Zaiste, Państwo moi mili, zmierzch nadciąga!

 

PS. Gdyby ktoś niechcący pisaninę niniejszą uznał za paszkwil pozbawiony historycznych podstaw, odsyłam do wielce pouczającej lektury:

1. Roman Hrabar, „Lebensborn” czyli źródło życia, Wyd. Śląsk, Katowice 1980.

2. Nicholas Goodrick – Clarke, Okultystyczne źródła nazizmu, Bellona, Warszawa 2001

 

 «  wstecz
Komentarze
*Autor:
*Komentarz:
* pola wymagane
Fundacja Orientacja abcnet Federacja Młodzieży WalczącejFREE Stowarzyszenie KoLiber  Instytut Soieskiego Instytut Tertio MillennioPolsko-Amerykańska Fundacja Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego
Asia-Europe Society ATLAS CADI CATO INSTITUTE The Heritage Foundation Manhattan Institute Policy Research
design by KAMIKAZE