Projekt Łodź
Łódź musi pomagać niewielkim firmom
05 października 2009 Ireneusz Jabłoński

Pełny tekst artykułu Ireneusza Jabłońskiego, który ukazał się w dodatku Forum Łódź do "Polski Dziennika Łódzkiego" - "Inwestycje w Łodzi".

Mówiąc o inwestycjach w mieście mamy najczęściej na uwadze te najbardziej spektakularne, których realizatorami są uznane na świecie wielkie koncerny zagraniczne. Zainwestowane przez nie miliony i stworzone setki miejsc pracy przemawiają do wyobraźni przeciętnego obserwatora.

Przy nowo otwieranych fabrykach, centrach logistycznych, czy biurowych lubią pokazywać się i błyszczeć „światłem odbitym" różnego szczebla politycy. Często w tych wypadkach lekceważone lub wręcz pomijane są rzeczywiste koszty pozyskania tego typu inwestycji, związane choćby ze zwolnieniami podatkowymi, dopłatami do miejsc pracy, czy wręcz bezpośrednimi dotacjami. Praktyczny wymiar tych operacji jest taki, że to polscy podatnicy (przedsiębiorcy i gospodarstwa domowe), przez budżet gminy lub państwa, dotują światowych gigantów. Jednak większość inwestycji tworzących miejsca pracy pośrednio lub bezpośrednio jest realizowanych przez rodzime, małe i średnie przedsiębiorstwa (dalej zwane MSP). To one stanowią ponad 90% firm i zatrudniają blisko 70% pracowników w sektorze prywatnym. Z oficjalnych danych wynika, że duże przedsiębiorstwa były w ostatnich pięciu latach odpowiedzialne za stworzenie w Polsce ok. 50% miejsc pracy i połowę nakładów inwestycyjnych, ale drugą połowę zrealizowały firmy zatrudniające do 250 pracowników. Inwestycje dokonywane przez pojedynczych przedsiębiorców są zawsze wynikiem ich potrzeb i wiary, że w miejscu, w którym mieszkają i prowadzą działalność gospodarczą mogą realizować swoje plany zawodowe i życiowe. Te małe firmy mają szansę rozwinąć się w wielkie spółki, które z czasem rozpoczną ekspansję nie tylko na zewnątrz naszego miasta, ale również poza granice kraju. Mamy w Łodzi kilka dobrych przykładów, jak chociażby rodzimy Atlas, Polską Grupę Farmaceutyczną, czy sieć restauracji Sphinx. Dlatego też realizując miejską politykę na rzecz pozyskiwania inwestycji bezpośrednich należy zabiegać o wielkich, światowych graczy, ale również, a może nawet przede wszystkim o małych i średnich - rodzimych przedsiębiorców, którzy w swojej masie przyczyniają się w głównej mierze do rozwoju gospodarczego Łodzi. Zważywszy na oczywistą różnicę potencjałów ekonomicznego, technologicznego i przede wszystkim kapitałowego tych dwóch grup przedsiębiorstw polityka władz gminy w tym zakresie, z natury rzeczy w części będzie wspólna, a w części musi być rozbieżna.

Świadomość tego faktu powinna pozwolić na znalezienie „złotego środka" i maksymalne sprostanie oczekiwaniom obu grup potencjalnych inwestorów.

W celu przyciągnięcia dużego inwestora trzeba przygotować konieczną infrastrukturę, dobrze uzbrojoną w media nieruchomość, skomunikowaną nie tylko z samym miastem, ale również z trasami komunikacyjnymi pozwalającymi na płynne połączenie z siecią krajową i międzynarodową. Wykształcić lub przeszkolić odpowiednią grupę pracowników. Ponadto nowi, wielcy inwestorzy, jak już wspomniałem, oczekują na ogół od miasta, czy państwa, wsparcia polegającego na udzieleniu ulg, czy bezpośrednich dotacji związanych z utworzeniem określonej liczby miejsc pracy. Takie inwestycje czasami są bardzo drogie, a bywa, że ze względu na nadmierne oczekiwanie inwestora nie dochodzą do skutku. Nie tak dawno, inwestor Koreański oczekujący bezpośredniego wsparcia stukilkudziesięciu milionów dolarów ze strony gminy i państwa polskiego nie otrzymawszy go, wybrał na lokalizacje swojej fabryki Słowację. Z niewielką stratą dla nas, a większą dla Słowaków, którzy dzisiaj w dobie kryzysu gospodarczego, nie będą mogli uzyskać oczekiwanych efektów ekonomicznych z tak chojnie dotowanej przez nich inwestycji.

Przyciągnięcie do miasta dużego koncernu międzynarodowego wymaga nie tylko bezpośredniej promocji gospodarczej, ale bardzo często również zabiegów dyplomatycznych. Dzięki takiemu wsparciu, np. do Łodzi trafił Dell.

Ważnym elementem tworzącym klimat do inwestycji zarówno tych dużych, jak i małych, jest właściwe kształtowanie rynku pracy. Realizuje się to poprzez odpowiedni system kształcenia zawodowego, w tym przede wszystkim technicznego. Temu tematowi poświęciliśmy pierwszą debatę z cyklu „Forum Łódź". Przypomnijmy, zatem, że kluczem do pozyskania inwestycji przemysłowej jest nie tylko dysponowanie odpowiednim terenem z odpowiednią infrastrukturą, ale takie kierowanie procesami kształcenia, aby móc zaproponować odpowiednio przygotowanych pracowników dla określonych specjalności: dzisiaj, jutro i za trzy, czy pięć lat. W przypadku Łodzi zasoby „starych fachowców" powoli, ale systematycznie wyczerpują się. Dlatego też trzeba podjąć zdecydowane kroki i błyskawicznie przebudować systemu kształcenia zawodowego, tak, aby absolwenci tych szkół mieli szansę znalezienia atrakcyjnego zatrudnienia w naszym mieście, a, jednocześnie, dawali nam przewagę konkurencyjną wobec ośrodków, które takimi zasobami pracy nie dysponują. Jesteśmy w tej dobrej sytuacji, że do tego procesu możemy wykorzystać „dobro rzadkie", jakim jest Politechnika Łódzka - jedna z wiodących uczelni technicznych w kraju oraz potencjał pozostałych uczelni państwowych i prywatnych.

Drugą i równie ważną aktywnością samorządów powinno być tworzenie warunków do tego, aby lokalni mali i średni przedsiębiorcy mogli rozwijać swoje przedsięwzięcia i tym samym wzmacniać swoją siłę ekonomiczną oraz tworzyć nowe miejsca pracy. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że duże koncerny są dobrze reprezentowani przez własne służby prawne i finansowe, organizacje, w których są zrzeszone, czy wreszcie służby dyplomatyczne kraju pochodzenia.. Natomiast mali i średni rodzimi przedsiębiorcy nie mają silnej reprezentacji, a zatem i właściwej siły przebicia ze swoimi interesami. W skutek tego, ci wielcy przez lata uzyskiwali ulgi i przywileje, a mali musieli borykać się z nieprzyjazną biurokracją i wysokimi obciążeniami podatkowymi. Dlatego właśnie to władze miejskie powinny prowadzić politykę gospodarczą nie tylko przyjazną dla MSP poprzez wprowadzenie umiarkowanych podatków lokalnych i opłat komunalnych, ale także poprzez występowanie w roli patrona i promotora na zewnątrz miasta tego sektora przedsiębiorstw. Należy przypomnieć, że w Łodzi nadal dominującą (wg. liczba zatrudnionych) jest branża tekstylna.

Jeszcze ważniejszym wydaje się jednak „wzmocnienie kapitałowe" lokalnych MSP poprzez sprzedanie użytkowanych przez nie nieruchomości, a będących własnością gminy. Lokale handlowe, usługowe, czy produkcyjne, wynajmowane przez prowadzących działalność gospodarczą, są obecnie zarządzane przez administrację i nie tworzą aktywnego majątku trwałego firm. Nabycia takiej nieruchomości przez jej użytkownika na korzystnych warunkach, daje, co najmniej dwie korzyści. Po pierwsze, taki majątek zyskuje realnego właściciela, który będzie o niego dbał, i znacznie efektywnie wykorzystywał. Efekt ten można zauważyć porównując wygląd kamienic i innych obiektów należące do osób prywatnych i z tymi będącymi własnością komunalną. Po drugie, przedsiębiorca posiadający takie aktywa może nimi dowolnie gospodarować, np.: zastawiać pod kredyt inwestycyjny, czy sprzedać i uzyskane środki zaangażować w rozwój firmy.

Należy zauważyć, że nadal w warunkach polskich i tym bardziej w łódzkich przedsiębiorcy nie dysponują odpowiednim kapitałem w odniesieniu do ich potencjału intelektualnego, pracowitości i przedsiębiorczości. Zważywszy na doświadczenia własne i innych krajów wydaje się, że nie najlepszym pomysłem są próby rozwiązanie tego problemu poprzez wspieranie niektórych przedsiębiorstw w formie dotacji przez utworzone w tym celu fundusze zarządzane administracyjne. Znacznie lepszym i sprawdzonym pomysłem, głównie w Stanach Zjednoczonych, jest tworzenie funduszy capital venture, czy jon venture o różnym stopniu akceptowanego ryzyka inwestycji. Na zasadach komercyjnych wspierają one te nowopowstające przedsięwzięcia, którą dają największą szansę odniesienia sukcesu. Rolą miasta nie jest tworzenie takich funduszy, ale zachęcanie ich do zaangażowania się w Łodzi. Nastąpi to, gdy generalnie zostanie stworzony dobry klimat dla rozwoju przedsiębiorczości, służby miejskie staną się usługodawcą, także dla przedsiębiorców, w miejsce biurokraty stawiającego kolejne bariery. Taki dobry klimat dla przedsiębiorczości, a w konsekwencji i nowych inwestycji udało się stworzyć w kilku miastach w Polsce: np.: Wrocławiu, Poznaniu, czy Gdyni, a ostatnio również w Rzeszowie, czy Kielcach.

Wbrew temu, co można wnioskować z działań obecnych władz Łodzi, nie same działania czysto PR-owskie, nie wspominając o licznych podróżach zagranicznych samego Prezydenta, dają największą szansę odniesienia sukcesu w zwiększeniu skali pożądanych inwestycji na terenie miasta. Przyjazna polityka gospodarcza wobec rodzimych i zagranicznych przedsiębiorców, przygotowanie pracowników o właściwych kwalifikacjach, od stanowisk robotniczych poczynając, a na inżynierskich i menadżerskich kończąc, samoograniczenie aktywności administracji miejskiej i uwolnienie „martwego kapitału" (nieruchomości i pozostały majątek będący we władaniu biurokracji miejskiej) dają szansę na wygranie rywalizacji o pozyskiwanie nowych przedsięwzięć gospodarczych w skali kraju i nawet w wymiarze europejskim.

 

 «  wstecz
Komentarze
*Autor:
*Komentarz:
* pola wymagane
Fundacja Orientacja abcnet Federacja Młodzieży WalczącejFREE Stowarzyszenie KoLiber  Instytut Soieskiego Instytut Tertio MillennioPolsko-Amerykańska Fundacja Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego
Asia-Europe Society ATLAS CADI CATO INSTITUTE The Heritage Foundation Manhattan Institute Policy Research
design by KAMIKAZE