Zmiana frontu Prawa i Sprawiedliwości. Liderzy PiS, którzy do tej pory odmawiali debat z konkurentami do Parlamentu Europejskiego, teraz sami chcą siadać do rozmów. Stawiają jednak warunek - będziemy rozmawiać tylko o konkretach.
To zaskakująca zmiana stanowiska PiS, bo jeszcze w niedzielę Urszula Krupa, pierwsza na łódzkiej liście PiS, nie pojawiła się na zaplanowanej na Uniwersytecie Łódzkim debacie z Jackiem Saryusz-Wolskim, liderem łódzkiej listy PO. Wczoraj Krupa sama zaproponowała kontrkandydatom debatę.
- Nie interesują mnie rozmowy o obiecankach cacankach. Chcę rozmawiać o konkretach, o tym co udało nam się wywalczyć w Unii przez 5 lat i co możemy zrobić w następnej kadencji - powiedziała Urszula Krupa i zaproponowała debatę w szpitalu im. Kopernika w Łodzi na temat służby zdrowia.
Urzędujący wiceminister zdrowia Adam Fronczak tylko na to czeka. - Na taki temat mogę rozmawiać każdego dnia, gdziekolwiek pani poseł będzie chciała - powiedział nam Fronczak, który do Brukseli chce dostać się z pierwszego miejsca łódzkiej listy PSL.
W wir wyborczych debat chcą rzucić się też pozostali liderzy PiS. I oni, podobnie jak Krupa, chcą rozmawiać na konkretne tematy. Drugi na liście PiS Janusz Wojciechowski proponuje debatę poświęconą rolnictwu. Miałaby ona się odbyć w Głuchowie koło Rawy Mazowieckiej, politycy mieliby zmierzyć się z pytaniami rolników.
Z kolei Marek Matuszewski, trzeci na liście PiS, rozmawiać chce o ekologii i ochronie środowiska. Debata miałaby się odbyć we wtorek w Rogóźnie, którego mieszkańcy protestują przeciw powstaniu w ich okolicy odkrywkowej kopalni węgla brunatnego. Matuszewski chce się spierać z Joanną Skrzydlewska, trzecią na liście Platformy.
- Odmawiam. Z posłem Matuszewskim nie zamierzam siadać przy jednym stole. Po prostu się nie lubimy. Jak chce się przechwalać, niech znajdzie sobie kogoś innego - powiedziała nam Skrzydlewska.
Tymczasem we wtorek doszła do skutku druga już debata, organizowana przez fundację "Projekt Łódź". Prof. Jan Krysiński z PO, Adam Fronczak z PSL, Marek Michalik z PiS i Jacek Kędzierski z Libertas zmierzyli się z pytaniami studentów Uniwersytetu Łódzkiego. Żaków interesowały m.in. korzyści dla miasta, o jakie kandydaci zamierzają walczyć na forum Unii, ale też ich stopień znajomości języków obcych. W tym rankingu najlepiej wypadł Jan Krysiński, który zadeklarował znajomość trzech języków obcych - angielskiego, francuskiego i rosyjskiego. Pozostali zapewniali, że biegle posługują się angielskim.